Jak używamy AI w reklamie i fotografii produktowej?

TL;DR

Lorem Ipsum

23. czerwca 2026

design

ai

meta

Jak używamy AI w reklamie i fotografii produktowej?

TL;DR

Lorem Ipsum

23. czerwca 2026

design

ai

meta

Jak używamy AI w reklamie i fotografii produktowej?

TL;DR

Lorem Ipsum

23. czerwca 2026

design

ai

meta

Women Side Pose

Marek Bitka

Co-Founder | Studio Zwinni

O AUTORZE:

Marek Bitka to współzałożyciel i dyrektor kreatywny w Studio Zwinni. Posiada 18+ lat doświadczenia w marketingu, dizajnie i budowaniu produktów wspierających biznes.

Women Side Pose

Marek Bitka

Co-Founder | Studio Zwinni

O AUTORZE:

Marek Bitka to współzałożyciel i dyrektor kreatywny w Studio Zwinni. Posiada 18+ lat doświadczenia w marketingu, dizajnie i budowaniu produktów wspierających biznes.

Women Side Pose

Marek Bitka

Co-Founder | Studio Zwinni

O AUTORZE:

Marek Bitka to współzałożyciel i dyrektor kreatywny w Studio Zwinni. Posiada 18+ lat doświadczenia w marketingu, dizajnie i budowaniu produktów wspierających biznes.

doświadczenie i odpowiedzialność

doświadczenie i odpowiedzialność

„Dlaczego to tyle kosztuje?” wraca w projektowaniu od zawsze

„Dlaczego to tyle kosztuje?” wraca w projektowaniu od zawsze

„Dlaczego to tyle kosztuje?” wraca w projektowaniu od zawsze

W 2027 roku mija okrągłe 20 lat, odkąd pracuję na styku projektowania i biznesu. W tym czasie zmieniały się branże, w których działałem, osoby, z którymi tworzyłem firmy, klienci, których potrzeby próbowałem zrozumieć, narzędzia, budżety i standardy pracy. Zmieniał się język projektowania, zmieniały się technologie, zmieniały się oczekiwania odbiorców. Ale jedno pytanie wracało zawsze. W architekturze wnętrz, w brandingu, w projektowaniu cyfrowym, w rozmowach z małymi firmami i większymi organizacjami:

W 2027 roku mija okrągłe 20 lat, odkąd pracuję na styku projektowania i biznesu. W tym czasie zmieniały się branże, w których działałem, osoby, z którymi tworzyłem firmy, klienci, których potrzeby próbowałem zrozumieć, narzędzia, budżety i standardy pracy. Zmieniał się język projektowania, zmieniały się technologie, zmieniały się oczekiwania odbiorców. Ale jedno pytanie wracało zawsze. W architekturze wnętrz, w brandingu, w projektowaniu cyfrowym, w rozmowach z małymi firmami i większymi organizacjami:

"Dlaczego to tyle kosztuje?"

"Dlaczego to tyle kosztuje?"

I mówiąc zupełnie szczerze — ja to pytanie lubię. Ono jest konkretne. Jest uczciwe. Klient, który pyta o cenę, bardzo często nie kwestionuje naszej pracy. On po prostu chce zrozumieć, za co właściwie płaci. I tu zaczyna się najważniejszy moment w rozmowie o projektowaniu, bo jeśli projektant nie potrafi wyjaśnić wartości swojej pracy, bardzo szybko zostaje wrzucony do kategorii „kogoś od ładnych rzeczy”.

I mówiąc zupełnie szczerze — ja to pytanie lubię. Ono jest konkretne. Jest uczciwe. Klient, który pyta o cenę, bardzo często nie kwestionuje naszej pracy. On po prostu chce zrozumieć, za co właściwie płaci. I tu zaczyna się najważniejszy moment w rozmowie o projektowaniu, bo jeśli projektant nie potrafi wyjaśnić wartości swojej pracy, bardzo szybko zostaje wrzucony do kategorii „kogoś od ładnych rzeczy”.

A projektowanie, przynajmniej to dobre, od dawna nie polega na robieniu ładnych rzeczy. Mój pierwszy poważny kontakt z dużym budżetem projektowym miałem dzięki mojej dużo bardziej doświadczonej wspólniczce. Poprzeczka została zawieszona wysoko. Z jednej strony było to brutalne wejście w świat dorosłej odpowiedzialności. Z drugiej — dało mi przewagę, z której korzystam przez całe życie, a razem ze mną moi kolejni klienci. Oswoiło mnie z wysokim budżetem, dużą stawką i konsekwencją decyzji projektowych. Bo kiedy masz 24 lata i słyszysz, że w projekcie wnętrza masz do dyspozycji 10 milionów złotych — i to w czasach, kiedy 100 tysięcy złotych było naprawdę dużą kwotą — to ustawia Twoje myślenie na całe życie. Nagle rozumiesz, że projekt nie jest zabawą w estetykę. To decyzje. Odpowiedzialność. Proces. Ryzyko. Komunikacja. Zaufanie. Umiejętność dowiezienia czegoś, co na początku często jest tylko luźną wizją, nieprecyzyjnym oczekiwaniem albo zdaniem wypowiedzianym na spotkaniu: „chcemy, żeby było premium, ale bez przesady”. No jasne.

A projektowanie, przynajmniej to dobre, od dawna nie polega na robieniu ładnych rzeczy. Mój pierwszy poważny kontakt z dużym budżetem projektowym miałem dzięki mojej dużo bardziej doświadczonej wspólniczce. Poprzeczka została zawieszona wysoko. Z jednej strony było to brutalne wejście w świat dorosłej odpowiedzialności. Z drugiej — dało mi przewagę, z której korzystam przez całe życie, a razem ze mną moi kolejni klienci. Oswoiło mnie z wysokim budżetem, dużą stawką i konsekwencją decyzji projektowych. Bo kiedy masz 24 lata i słyszysz, że w projekcie wnętrza masz do dyspozycji 10 milionów złotych — i to w czasach, kiedy 100 tysięcy złotych było naprawdę dużą kwotą — to ustawia Twoje myślenie na całe życie. Nagle rozumiesz, że projekt nie jest zabawą w estetykę. To decyzje. Odpowiedzialność. Proces. Ryzyko. Komunikacja. Zaufanie. Umiejętność dowiezienia czegoś, co na początku często jest tylko luźną wizją, nieprecyzyjnym oczekiwaniem albo zdaniem wypowiedzianym na spotkaniu: „chcemy, żeby było premium, ale bez przesady”. No jasne.

Oczywiście projekt projektowi nierówny. Branża branży też. To, co w architekturze może być budżetem niewielkim, w webdesignie może być budżetem bardzo wysokim. Ale mechanizm pozostaje ten sam: klient nie płaci wyłącznie za efekt końcowy. Płaci za drogę, która do tego efektu prowadzi. Za doświadczenie ludzi, którzy wiedzą, gdzie są potencjalne miny i jak je rozbrajać. Za proces, który ogranicza chaos. I za decyzje, których często nie widać na pierwszym ekranie strony, ale które później decydują o tym, czy projekt działa, a firma zarabia.

Oczywiście projekt projektowi nierówny. Branża branży też. To, co w architekturze może być budżetem niewielkim, w webdesignie może być budżetem bardzo wysokim. Ale mechanizm pozostaje ten sam: klient nie płaci wyłącznie za efekt końcowy. Płaci za drogę, która do tego efektu prowadzi. Za doświadczenie ludzi, którzy wiedzą, gdzie są potencjalne miny i jak je rozbrajać. Za proces, który ogranicza chaos. I za decyzje, których często nie widać na pierwszym ekranie strony, ale które później decydują o tym, czy projekt działa, a firma zarabia.

gotowi na zmianę optyki?

gotowi na zmianę optyki?

Projektowanie cyfrowe, czyli system decyzji

Projektowanie cyfrowe, czyli system decyzji

Dzisiaj w Studio Zwinni pracujemy głównie w obszarze projektowania cyfrowego. Tworzymy strony internetowe, landing page’e, sklepy e-commerce, identyfikacje wizualne, komunikację marek, treści i rozwiązania, które mają pomagać firmom rozwijać biznes w sieci. Nie interesuje nas projektowanie dla samego projektowania. Interesuje nas to, co dzieje się po publikacji: czy ktoś rozumie ofertę, czy zostaje na stronie, czy wysyła zapytanie, czy kupuje, czy poleca dalej.

Dzisiaj w Studio Zwinni pracujemy głównie w obszarze projektowania cyfrowego. Tworzymy strony internetowe, landing page’e, sklepy e-commerce, identyfikacje wizualne, komunikację marek, treści i rozwiązania, które mają pomagać firmom rozwijać biznes w sieci. Nie interesuje nas projektowanie dla samego projektowania. Interesuje nas to, co dzieje się po publikacji: czy ktoś rozumie ofertę, czy zostaje na stronie, czy wysyła zapytanie, czy kupuje, czy poleca dalej.

I tu pojawia się największe nieporozumienie. Dla wielu właścicieli biznesów strona internetowa nadal jest „czymś do zrobienia”. Tak jak kiedyś szyld, wizytówka, katalog albo pieczątka. Ma być, bo wypada. Ma wyglądać profesjonalnie. Ma mieć zakładkę „o nas”, formularz kontaktowy i kilka zdjęć, na których firma prezentuje się trochę lepiej niż w rzeczywistości, ale jednak nie odbiega przesadnie od normy.

I tu pojawia się największe nieporozumienie. Dla wielu właścicieli biznesów strona internetowa nadal jest „czymś do zrobienia”. Tak jak kiedyś szyld, wizytówka, katalog albo pieczątka. Ma być, bo wypada. Ma wyglądać profesjonalnie. Ma mieć zakładkę „o nas”, formularz kontaktowy i kilka zdjęć, na których firma prezentuje się trochę lepiej niż w rzeczywistości, ale jednak nie odbiega przesadnie od normy.

Tylko że dobra strona internetowa w 2026 roku nie jest cyfrową broszurą. Jest narzędziem, które w najskuteczniejszy sposób skraca proces decyzyjny klienta, filtruje zapytania, tłumaczy wartość oferty, porządkuje narrację marki i sprawia, że firma zaczyna wyglądać w sieci tak profesjonalnie, jak działa w rzeczywistości. To jest projektowanie na styku strategii, psychologii, sprzedaży, technologii, estetyki, SEO, UX i zdrowego rozsądku. Dlatego wycena dobrego projektu cyfrowego rzadko sprowadza się do pytania: „ile podstron?”. Bo podstrony nie są problemem. Problemem jest to, co te podstrony mają zrobić. Jeśli strona ma tylko istnieć, może być tania. Jeśli ma pracować — zaczynamy rozmawiać o projektowaniu. A projektowanie, które pracuje dla biznesu, wymaga zrozumienia rynku, klienta, oferty, konkurencji, procesu sprzedaży i realnych ograniczeń organizacji. To dlatego dwa projekty o podobnej liczbie ekranów mogą mieć zupełnie inną cenę. Jeden jest prostą prezentacją. Drugi musi pomóc firmie poukładać sposób mówienia o sobie, a w konsekwencji pomóc pozyskiwać klientów i stać się bazą do dalszego skalowania.

Tylko że dobra strona internetowa w 2026 roku nie jest cyfrową broszurą. Jest narzędziem, które w najskuteczniejszy sposób skraca proces decyzyjny klienta, filtruje zapytania, tłumaczy wartość oferty, porządkuje narrację marki i sprawia, że firma zaczyna wyglądać w sieci tak profesjonalnie, jak działa w rzeczywistości. To jest projektowanie na styku strategii, psychologii, sprzedaży, technologii, estetyki, SEO, UX i zdrowego rozsądku. Dlatego wycena dobrego projektu cyfrowego rzadko sprowadza się do pytania: „ile podstron?”. Bo podstrony nie są problemem. Problemem jest to, co te podstrony mają zrobić. Jeśli strona ma tylko istnieć, może być tania. Jeśli ma pracować — zaczynamy rozmawiać o projektowaniu. A projektowanie, które pracuje dla biznesu, wymaga zrozumienia rynku, klienta, oferty, konkurencji, procesu sprzedaży i realnych ograniczeń organizacji. To dlatego dwa projekty o podobnej liczbie ekranów mogą mieć zupełnie inną cenę. Jeden jest prostą prezentacją. Drugi musi pomóc firmie poukładać sposób mówienia o sobie, a w konsekwencji pomóc pozyskiwać klientów i stać się bazą do dalszego skalowania.

48%

UX/UI design

Tyle zespołów wskazuje design jako najdłuższą fazę publikowania nowej strony. To dobry dowód na to, że projektowanie kosztuje, bo jest miejscem największej liczby decyzji.

70%

procent porzuconych projektów

Tyle projektów stron zostaje zakończonych, bo są zbyt trudne do dowiezienia. To mocno wspiera tezę, że klient nie płaci tylko za projekt graficzny, ale za umiejetność zarządzania skomplikowanym procesem.

składniki wartości

składniki wartości

Różnorodność w służbie jakości

Różnorodność w służbie jakości

Po latach pracy nad projektami zaczynasz widzieć niektóre rzeczy szybciej i wyraźniej. Wiesz, kiedy klient mówi o stronie, ale tak naprawdę potrzebuje uporządkowania oferty. Widzisz, kiedy problemem nie jest layout, tylko brak jasnej komunikacji wartości. Doświadczenie daje umiejętność planowania procesu. Bez tego projekt bardzo szybko zamienia się w serię opinii.

Po latach pracy nad projektami zaczynasz widzieć niektóre rzeczy szybciej i wyraźniej. Wiesz, kiedy klient mówi o stronie, ale tak naprawdę potrzebuje uporządkowania oferty. Widzisz, kiedy problemem nie jest layout, tylko brak jasnej komunikacji wartości. Doświadczenie daje umiejętność planowania procesu. Bez tego projekt bardzo szybko zamienia się w serię opinii.

W naszym przypadku ogromną wartością jest zderzenie dwóch bardzo różnych perspektyw. Ja mam 42 lata, Diana - 22. I to nie jest ciekawostka do wrzucenia do sekcji „o nas”. To realna przewaga projektowa. Jedno z nas częściej pyta: "czy to ma sens biznesowy", "czy użytkownik to zrozumie", "czy to dowiezie cel biznesowy"? Drugie szybciej wyczuwa, czy komunikacja i estetyka odpowiadają aktualnym uwarunkowaniom, czy wyglądają jak prezentacja sprzedażowa z 2010 roku.

W naszym przypadku ogromną wartością jest zderzenie dwóch bardzo różnych perspektyw. Ja mam 42 lata, Diana - 22. I to nie jest ciekawostka do wrzucenia do sekcji „o nas”. To realna przewaga projektowa. Jedno z nas częściej pyta: "czy to ma sens biznesowy", "czy użytkownik to zrozumie", "czy to dowiezie cel biznesowy"? Drugie szybciej wyczuwa, czy komunikacja i estetyka odpowiadają aktualnym uwarunkowaniom, czy wyglądają jak prezentacja sprzedażowa z 2010 roku.

Ta różnica wieku daje nam zdywersyfikowane spojrzenie na projektowanie i różne grupy odbiorców. Łączymy doświadczenie, odporność, odpowiedzialność i terminowość z aktualnym wyczuciem języka, narzędzi, trendów i sposobu konsumowania treści. Dzięki temu w naszym procesie projektowym nie zamykamy się ani w „zawsze tak to robiliśmy”, ani w „zróbmy to tak, bo teraz wszyscy tak robią”.

Ta różnica wieku daje nam zdywersyfikowane spojrzenie na projektowanie i różne grupy odbiorców. Łączymy doświadczenie, odporność, odpowiedzialność i terminowość z aktualnym wyczuciem języka, narzędzi, trendów i sposobu konsumowania treści. Dzięki temu w naszym procesie projektowym nie zamykamy się ani w „zawsze tak to robiliśmy”, ani w „zróbmy to tak, bo teraz wszyscy tak robią”.

składniki wartości

składniki wartości

Projektant to nie artysta

Projektant to nie artysta

Przez lata pokutowało myślenie o projektantach cyfrowych jako artystach, którzy układają piksele na ekranie. Dlatego, żeby przesunąć się z kategorii artysty do roli projektanta (i zasłużyć na swoją gażę), trzeba rozwiązywać realne problemy klienta. Nie tylko wyrażać siebie. Nie tylko robić rzeczy zgodne z własnym gustem. Nie mam nic do artystów. Sam tworzę. Ale sztuka i projektowanie dla biznesu to dwa różne światy.

Przez lata pokutowało myślenie o projektantach cyfrowych jako artystach, którzy układają piksele na ekranie. Dlatego, żeby przesunąć się z kategorii artysty do roli projektanta (i zasłużyć na swoją gażę), trzeba rozwiązywać realne problemy klienta. Nie tylko wyrażać siebie. Nie tylko robić rzeczy zgodne z własnym gustem. Nie mam nic do artystów. Sam tworzę. Ale sztuka i projektowanie dla biznesu to dwa różne światy.

Artysta może powiedzieć: „tak czuję”.
Projektant powinien umieć powiedzieć: „to działa / to sprzedaje / to konwertuje, BO...”
I właśnie za to płaci klient.

Artysta może powiedzieć: „tak czuję”.
Projektant powinien umieć powiedzieć: „to działa / to sprzedaje / to konwertuje, BO...”
I właśnie za to płaci klient.

Za przejście od gustów do argumentów. Od „piękne” do „skuteczne”. Od ekspresji do wpływu na organizację. Design ma budować zaufanie, prowadzić uwagę, wzmacniać komunikat, redukować opór i pomagać użytkownikowi podjąć decyzję. Jeśli projekt wygląda świetnie, ale nikt nie rozumie, czym firma się zajmuje i dlaczego warto jej zaufać, to nie jest dobry projekt. Wysoka cena projektowania ma sens tylko wtedy, kiedy za estetyką stoi odpowiedzialność za wynik. Jeśli projekt nie pomaga organizacji działać sprawniej, sprzedawać skuteczniej, komunikować się jaśniej albo budować mocniejszej pozycji na rynku, trudno mówić o realnej wartości.

Za przejście od gustów do argumentów. Od „piękne” do „skuteczne”. Od ekspresji do wpływu na organizację. Design ma budować zaufanie, prowadzić uwagę, wzmacniać komunikat, redukować opór i pomagać użytkownikowi podjąć decyzję. Jeśli projekt wygląda świetnie, ale nikt nie rozumie, czym firma się zajmuje i dlaczego warto jej zaufać, to nie jest dobry projekt. Wysoka cena projektowania ma sens tylko wtedy, kiedy za estetyką stoi odpowiedzialność za wynik. Jeśli projekt nie pomaga organizacji działać sprawniej, sprzedawać skuteczniej, komunikować się jaśniej albo budować mocniejszej pozycji na rynku, trudno mówić o realnej wartości.

Projektant musi rozumieć biznes klienta. Musi umieć zadawać niewygodne pytania i czasem bezwzględnie stawiać na swoim, albo odpuszczać... współpracę. Często musi umieć odróżnić pomysł, który dobrze wygląda na spotkaniu albo jest projektowany pod kątem ego ownera, od rozwiązania, które ma sens dla użytkownika. To jest odpowiedzialność i odwaga świadomego projektanta, za którą płaci biznes.

Projektant musi rozumieć biznes klienta. Musi umieć zadawać niewygodne pytania i czasem bezwzględnie stawiać na swoim, albo odpuszczać... współpracę. Często musi umieć odróżnić pomysł, który dobrze wygląda na spotkaniu albo jest projektowany pod kątem ego ownera, od rozwiązania, które ma sens dla użytkownika. To jest odpowiedzialność i odwaga świadomego projektanta, za którą płaci biznes.

cena w praktyce

cena w praktyce

Nie obrażamy się na pytanie: „dlaczego to tyle kosztuje?

Nie obrażamy się na pytanie: „dlaczego to tyle kosztuje?

Trzeba to powiedzieć wprost: większość klientów nie rozumie, co naprawdę dzieje się w profesjonalnym procesie projektowym. I trudno mieć o to pretensje. Klient widzi efekt: stronę, identyfikację, landing page, sklep, layout, formularz, animację. Nie widzi dziesiątek decyzji, które do tego doprowadziły. Nie widzi rozmów o strukturze oferty. Nie widzi analizy konkurencji. Nie widzi momentów, w których trzeba było wyrzucić ładny pomysł, bo nie działał biznesowo. Nie widzi mikrodecyzji o kolejności sekcji, nazwach przycisków, długości nagłówków, hierarchii treści, mobile’u, szybkości ładowania, SEO, CMS-ie, integracjach i tym, czy formularz zbiera dokładnie te dane, których zespół sprzedaży faktycznie potrzebuje.

Trzeba to powiedzieć wprost: większość klientów nie rozumie, co naprawdę dzieje się w profesjonalnym procesie projektowym. I trudno mieć o to pretensje. Klient widzi efekt: stronę, identyfikację, landing page, sklep, layout, formularz, animację. Nie widzi dziesiątek decyzji, które do tego doprowadziły. Nie widzi rozmów o strukturze oferty. Nie widzi analizy konkurencji. Nie widzi momentów, w których trzeba było wyrzucić ładny pomysł, bo nie działał biznesowo. Nie widzi mikrodecyzji o kolejności sekcji, nazwach przycisków, długości nagłówków, hierarchii treści, mobile’u, szybkości ładowania, SEO, CMS-ie, integracjach i tym, czy formularz zbiera dokładnie te dane, których zespół sprzedaży faktycznie potrzebuje.

Potem patrzy na projekt i mówi: „no dobrze, ale to tylko kilka ekranów”.
Nie. To dużo więcej.

Potem patrzy na projekt i mówi: „no dobrze, ale to tylko kilka ekranów”.
Nie. To dużo więcej.

To skondensowany efekt researchu, doświadczenia, decyzji i odpowiedzialności. Dobry projektant zasypuje luki, których klient często nawet nie umie nazwać. Łączy rzeczy rozrzucone po głowach właścicieli, Excelach, starych PDF-ach, prezentacjach sprzedażowych, rozmowach handlowych i wiadomościach na Slacku. Przekłada chaos na strukturę. Robi z oferty coś, co da się zrozumieć. A potem projektuje to tak, żeby użytkownik nie musiał się domyślać, gdzie kliknąć, co przeczytać i dlaczego powinien zaufać właśnie tej firmie.

To skondensowany efekt researchu, doświadczenia, decyzji i odpowiedzialności. Dobry projektant zasypuje luki, których klient często nawet nie umie nazwać. Łączy rzeczy rozrzucone po głowach właścicieli, Excelach, starych PDF-ach, prezentacjach sprzedażowych, rozmowach handlowych i wiadomościach na Slacku. Przekłada chaos na strukturę. Robi z oferty coś, co da się zrozumieć. A potem projektuje to tak, żeby użytkownik nie musiał się domyślać, gdzie kliknąć, co przeczytać i dlaczego powinien zaufać właśnie tej firmie.

Projektowanie kosztuje, bo odpowiedzialność jest droga. Kosztuje, bo czas potrzebny na zrozumienie biznesu jest koniecznością, a nie fanaberią. Kosztuje, bo doświadczenie i świadomość ludzi, którzy potrafią się postawić i powiedzieć "STOP, to nie zadziała w Twoim biznesie" - wykuwa się latami.

Projektowanie kosztuje, bo odpowiedzialność jest droga. Kosztuje, bo czas potrzebny na zrozumienie biznesu jest koniecznością, a nie fanaberią. Kosztuje, bo doświadczenie i świadomość ludzi, którzy potrafią się postawić i powiedzieć "STOP, to nie zadziała w Twoim biznesie" - wykuwa się latami.

W webdesignie rozstrzał cenowy jest ogromny. Można znaleźć stronę za kilka tysięcy złotych, można zapłacić kilkadziesiąt tysięcy, a przy większych wdrożeniach, e-commerce i systemach customowych budżety potrafią przekraczać 100–200 tys. zł. Publiczne zestawienia polskiego rynku pokazują bardzo szerokie widełki: od prostych abonamentowych rozwiązań po zaawansowane sklepy i serwisy customowe.

W webdesignie rozstrzał cenowy jest ogromny. Można znaleźć stronę za kilka tysięcy złotych, można zapłacić kilkadziesiąt tysięcy, a przy większych wdrożeniach, e-commerce i systemach customowych budżety potrafią przekraczać 100–200 tys. zł. Publiczne zestawienia polskiego rynku pokazują bardzo szerokie widełki: od prostych abonamentowych rozwiązań po zaawansowane sklepy i serwisy customowe.

W Studio Zwinni landing page premium startuje zazwyczaj od 12 tys. zł netto, małe rozwiązania e-commerce od 20 tys. zł netto, a duża strona internetowa dla firmy od 40 tys. zł netto. Customowe serwisy wyceniamy indywidualnie, bo tam największe znaczenie ma nie liczba widoków, ale logika działania, integracje, odpowiedzialność i ryzyko projektowe. W wielu przypadkach takie projekty zamykają się u nas w przedziale 50–80 tys. zł netto, jeśli zakres jest dobrze zaplanowany i nie próbujemy od razu budować cyfrowego kombajnu do wszystkiego. Cena nie wynika z tego, ile kliknięć wykonamy w Figmie albo Framerze. Cena wynika z tego, ile problemów musimy rozwiązać, ile decyzji podjąć, ile ryzyk zaopiekować i jak duży wpływ projekt ma mieć na biznes klienta. Jeśli projekt ma tylko wyglądać — będzie tańszy. Jeśli ma działać — kosztuje więcej. Proste.

W Studio Zwinni landing page premium startuje zazwyczaj od 12 tys. zł netto, małe rozwiązania e-commerce od 20 tys. zł netto, a duża strona internetowa dla firmy od 40 tys. zł netto. Customowe serwisy wyceniamy indywidualnie, bo tam największe znaczenie ma nie liczba widoków, ale logika działania, integracje, odpowiedzialność i ryzyko projektowe. W wielu przypadkach takie projekty zamykają się u nas w przedziale 50–80 tys. zł netto, jeśli zakres jest dobrze zaplanowany i nie próbujemy od razu budować cyfrowego kombajnu do wszystkiego. Cena nie wynika z tego, ile kliknięć wykonamy w Figmie albo Framerze. Cena wynika z tego, ile problemów musimy rozwiązać, ile decyzji podjąć, ile ryzyk zaopiekować i jak duży wpływ projekt ma mieć na biznes klienta. Jeśli projekt ma tylko wyglądać — będzie tańszy. Jeśli ma działać — kosztuje więcej. Proste.

WARTO ZAPAMIĘTAĆ:

26.500

złotych netto

Tyle wyniosła średnia cena za stronę lub sklep od Studio Zwinni w 2026 roku. Nasze projekty wyróżniają się rozsądną ceną za design i wdrożenie.

koszt

z czego wynika?

Cena projektowania wynika nie z liczby ekranów, ale z liczby decyzji, ryzyk i problemów biznesowych, które trzeba po drodze zaopiekować.

002.

{ przejdź do następnego artykułu }

2026

002.

{ przejdź do następnego artykułu }

002.

przejdź do następnego artykułu

strategia

2026

Ile kosztuje strona internetowa premium?

case study

2026

Jak pomogliśmy zbudować biznes w branży wellness.

Woman Zoom Pose

case study

2026

Jak pomogliśmy zbudować biznes w branży wellness.

no code

2026

Framer vs Wordpress, czyli starcie Dawida z Goliatem.

003.

{ zapis na newsletter }

2026

003.

{ zapis na newsletter }

003.

zapis na newsletter

newsletter

Odbierz swój prezent

Zapisz się na najlepszy newsletter o rozwijaniu biznesu w sieci. W prezencie dostaniesz nasz tajny tech stack — zbiór sprawdzonych narzędzi i aplikacji, dzięki którym zwinnie ogarniesz swoich klientów on-line.

newsletter

Odbierz swój prezent

Zapisz się na najlepszy newsletter o rozwijaniu biznesu w sieci. W prezencie dostaniesz nasz tajny tech stack — zbiór sprawdzonych narzędzi i aplikacji, dzięki którym zwinnie ogarniesz swoich klientów on-line.